Kiedyś widziałam twarz Boga Słońca
a nad moją głową szybowały święte ptaki
Na zmianę patrzyłam z góry
i przechadzałam się po Dolinie Księżycowej
Smak soli wżerał się język
Bezkres był moim domem
Ale odtańczyłam nieznany rytuał
żeby zamienić losy i zamieszać
w przeznaczeniu
Wybrałam zły czar
Spadłam z wysokości
Utraciłam niebo
Teraz jestem jedną z was